13 Luty 2010
Agra
Pierwsze wrażenia
Raniutko wyjechałyśmy z Jaipuru do Agry pociągniem. Jak zwykle pociąg spóźnił się, niedużo jednak bo tylko godzinę. W czasie podróży mogłyśmy tym razem podziwiać krajobrazy, choć podziwiać to za wielkie słowo. Tereny przy torach, szczególnie na terenie miast są strasznie zaśmiecone.
W hotelu Garden Villa przywitał nas właściciel, który od razu zabrał się za planowanie całego naszego pobytu. Poradził nam, żebyśmy jeszcze dziś udały się do Małego Taja (Baby Taj) - czyli grobowca Itimad-ud-Dauli, oraz do ogrodu Mahtab Bahg (Ogród księżycowy), z którego będziemy miały wspaniały widok na Taj Mahal o wschodzie słońca.
Grobowiec ojca żony Dżahangira przepięknie inkrustowany mozaiką, zdaje się kosztowną szkatułką postawioną po środku rajskich ogrodów. Zaraz za murami rozciąga się widok na szeroką Jamunę, na której wre życie: krowy przepływają przez rzekę, ciekawskie ptaki latają wokoło, a na brzegu bawią się dzieciaki i nagabują turystów.
Ogrody Babura najlepiej oglądać chyba o wschodzie słońca, czyli wtedy kiedy przyjechałyśmy. Sam ogród jest całkiem zwyczajny, bardzo uregulowany i uporządkowany. Największą atrakcją jest tu Taj Mahal, który wyłania się zza krzaków w swej całej doskonałości. Można tu uchwycić wszystkie odsłony tego cudu architektury: niekiedy jawi się delikatny jak mgiełka, innym razem detale architektoniczne wyraźne są jak brzytwa.
Usadowiwszy się idealnie na przeciw Taja, nad brzegiem rzeki, wciąż pstrykając zdjęcia czekałyśmy na zachód słońca. Turyści przychodzili i odchodzili, czasem przechodziły dzieciaki, czasem jakieś kobiety z kozami. W tle szalały ptaki. Powoli cały zamglony świat zanurzał się w zachodzie słońca i nadchodzącym mroku.
