Powrót

19 Luty 2010

Kolejny pracowity dzień w Bhopalu

Sanci, jaskinie Udajkiri, pilar w Khambaba

Kolejnym stanowiskiem archeologicznym w pobliżu Bhopalu jest Sanci. Znajdują się tu najstarsze stupy buddyjskie, których początki sięgają cesarza Ashoki czyli III w. przed Chr. Są to praktycznie najstarsze zabytki sztuki indyjskiej, nie licząc tych prehistorycznych.

Stupy to monumentalne relikwiarze. W Sanci ponoć znajdują się relikwie dwóch uczniów Buddy oraz późniejszych nauczycieli. Groby zostały ufundowane przez kupców z pobliskiej Widiśii. Poza stupami znajdują się tu też liczne świątynie i budowle klasztorne.

W piekącym słońcu, spokojnie oglądałyśmy skoplikowane rzeźbiarskie opowieści rozmieszczone na bramach wokół każdego grobowca.

Rozśmieszyli nas nieco i zdziwili jacyś hinduscy turyści pragnący się ze mną sfotografować, przecież dziś nie miałam sari :))) Spotkałyśmy też jakieś starsze małżeństwo, które poleciło nam następnym razem jechać koniecznie do Kerali.

Po zwiedzaniu udałyśmy się do muzeum, gdzie znajdują się bardzo interesujące zdjęcia ukazujące jak wyglądało Sanci przed pracami rekonstukcyjnymi. Odkrywca gen. Taylor w 1819 roku skierował się tu dzięki lokalnym pogłoskom. Cały teren był bowiem całkowicie zarośnięty i pochłonięty przez puszczę. Stupy wyglądały jak wzgórza o dziwnie zaokrąglonym kształcie.

Muzeum poza wystawą zdjęć mieści również nieco chaotyczną kolekcję rzeźb pochodzących ze wszystkich możliwych okresów powstawania zespołu budowli w Sanci.

Następnie skierowałyśmy naszego gadatliwego (ale niestety tylko w hindi) kierowcę do jaskiń w Udajgiri. Tam okazało się, że w niewysokich ale pełnych szczelin skałach pochowane są świątynie dekorowane przepięknymi, starnannie wykonanymi reliefami opowiadającymi zawiłą mitologię vishnuicką. Jaskinie zostały wykute w V w. po Chr. w czasie panowania Guptów. Najwspanialsza jest komnata ukazująca wcielenie Vishnu Warahę- dzika, który ratuje boginię ziemi Bhudewi. Kolejna jaskinia przedstawia sen Vishnu.

Nasz kierowca okazał się być z zamiłowania fotografem, bo wciąż zabierał nam aparat i pstrykał tysiące zdjęć. Załatwił nam też przewodnika, który otwierał wszystkie jaskinie i wszędzie pozwalał wchodzić. Skakałyśmy więc po skałach i zaglądałyśmy do każdej dziurki.

Ostatnim dzisiejszym przystankiem była Khambaba, gdzie znajduje się kamienna kolumna, zwana kolumną Heliodora. Wzniesiona w 113 r. przed Chr. dedykowana jest ojcu Kryszny przez Heliodora, greckiego wysłannika z Taxili, stolicy Ghandary. Lokalne legendy powiązały ją z wieloma innymi wierzeniami i obecnie jest to miejsce święte, gdzie zbierają się wierni odprawiający puję.

Po drodze kierowca kupił nam pomarańcze i jambary (guawy), które je się ze słoną masalką sprzedawaną na przydrożnych straganach zawiniętą w gazetę. Pożywiły nas owoce, jednak chciałyśmy zjeść jakiś konkretny obiad. W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się więc znów w Sanci na obiad.

<< Poprzedni dzień | Następny dzień >>