Powrót

1 Luty 2010

Delhi mogołów

Grobowiec Humayuna, Stary Fort

Tego dnia wynajęłysmy rykszę. Pan rykszasz powiózł nas przez same główne ulice, pełne przerozmaitych pojazdów, ludzi i kurzu. Zawinięte w dupatty i uzbrojone w aparat pstrykałysmy zdjęcia ile się dało. Robiłyśmy przez to furorę, jako dwie sahibki w rykszy.

Dzisiejsze Delhi składa się z siedmiu kolejnych miast historycznych. Zdobywcy porzucali jedno miasto i obok budowali nowe. Dlatego dzisiejsze stare Delhi to Shahanjahabad - od Shah Jahana tego mogolskiego cesarza, który kazał zbudować Taj Mahal. Zakończone w 1648, historycznie jest siódmym miastem.

Poźniej już tylko Brytyjczycy wybudowali tak zwane Nowe Delhi, kiedy przenieśli tu z Kalkuty swoje siedziby w 1931 r.

Skierowałysmy naszego rykszewala aby nas zawiózł do dzielnicy Nizamudin, której sercem jest darga (grobowiec) szejka Nizamuddina Cisti (1238-1325), sufickiego świętego. Do jego zwolenników należało wielu sułtanów i członków rodu Wielkich Mogołów. W pobliżu został pochowany cesarz Humayun, drugi z dynastii mogolskiej, który w 1533 przeniósł tu stolicę z Agry i wybudował dzisiejszy Stary Fort (Purana Quila).

W 1565r. żona Humayuna, Bega Begum zbudowała mu Mauzoleum, które tak naprawde jest zespołem budowli sakralnych dla całego otoczenia władcy. Założenie grobowca jest typowym odzwierciedleniem muzułańskiego grobu jako wizerunku drogi do raju. Idealnie symetryczny układ ogrodu, w którym główną osią jest strumień wody, wywiera niesamowite wrażenie zarówno estetyczne jak i duchowe.

Chodząc po murach naokoło grobowca jednego ze swity Humayuna, zobaczyłyśmy kilka zielonych papug i smieszne wiewiórki rozrabiające na murach. W pobliżu za murami ludzie palili jakieś śmieci, a w oddali widać było jakiś ludzi odpoczywających na trawie. Gdzieś między budynkami wyłoniła się budowla, która mogła być związana z zabudowaniami grobowymi, albo przynajmniej pochodzić z tego okresu. Gdy zbliżyłyśmy się do grobowca Humayuna napadł na nas cały tłum chłopców ubranych w szkolne mundurki, którzy właśnie skończyli swoją wycieczkę. Pod koniec naszego zwiedzania spotkałyśmy dziewczynki ubrane w krótkie spódniczki, skarpetki, bluzeczki i obowiązkową białą chusteczkę zarzucaną jak dupatta. Wszystkie do mnie podbiegały i mówiły "hello", strasznie śmiesznie....

Następnie udałyśmy się do Starego Fortu, z którego zachowały się tylko ruiny. Gdy tam dojechałyśmy było już późno i muzeum zostało już zamknięte, jednak same ruiny i park można zwiedzać aż do zmroku więc zrobiłyśmy sobie spacer po zabudowaniach fortu.

Po oglądaniu fortu byłyśmy już zmęczone i prosiłyśmy rykszarza, żeby nas zabrał do Conaught Place żebysmy mogły coś zjeść i zrobić małe zakupy, ale jak sie później okazało kierowcy w Delhi niechętnie wożą do Conaught Place centrum New Delhi, ponieważ wcale tamtejsze sklepy nie sa lepiej wyposażone, a restauracje lepsze, tylko droższe i co najważniejsze, dla kierowcy trudno tam zaparkować. Nasz rykszasz zawiózł nas więc na jakiś inny ryneczek, nawet trudno mi powiedzieć jak się nazywał. Tam zrobiłyśmy zakupy, a następnie pojechałyśmy do restauracji Pindi, tam zjadłyśmy jeden z lepszych posiłków w Delhi.

<< Poprzedni dzień | Następny dzień >>