20 Luty 2010
Zwiedzanie Bhopalu
Shaukat Mahal, Zapomniany Taj Mahal w Bhopalu, prawdziwie "zachodni" New Market
Dziś zwiedzałyśmy Bhopal. Najpierw udałyśmy się na nowy rynek, który zaskoczył nas uporządkowaniem i swoistą nowoczesnością w porównaniu do innych rynków, w innych miastach. Zrobiłyśmy tu małe zakupy, min. zakupiłyśmy "maszynę komarową - moskito mashine". Zadziwiła nas różnorodność indyjskich warzyw i owoców na straganach.
Następnie wsiadłyśmy w rykszę i kazałyśmy się zawieść do Shaukat Mahal, który jest obecnie zamieniony na budynki mieszkalne i jest nieco zaniedbany.
Ryszkarz, gdy tylko zobaczył, że nteresuje nas architektura Bhopalu, zaczął coś mówić, że zawiezie nas do Taj Mahalu. Pomyślałam sobie, że się pewnie pomylił, albo ja coś źle zrozumiałam. A to się okazało, że rzeczywiście w Bhopalu istnieje Taj Mahal. Jest to pałac wybudowany przez Bhegum Bhopalu, Shahjehan w 1874 roku.
Pałac jest w opłakanym stanie, na szczęście trwają prace restauracyjne i być może niedługo ukaże się on w pełnej okazałości.
Gdy tylko dojechaliśmy, rykszarz zapukał i jakiś chłopak mu otworzył, i wpuścił nas do środka. W ten sposób mogłyśmy spokojnie i dokładnie obejrzeć zabytek, o którym nie ma ani słowa w żadnym przewodniku.
Po zwiedzeniu bhopalskiego Taj Mahalu udałyśmy się aby zobaczyć największy meczet w mieście Taj-ul-Masjid. Jest to też siedziba madrassy. Trochę dziwnie się czyłyśmy, bo byłyśmy jedynymi kobietami, jednak wpuszczono nas bez problemu i nikt nas nie zaczepiał.
Lekko zmęczone pokierowałyśmy naszego kierowce jeszcze do Bharat Bhavan - muzeum sztuki nowoczesnej i miejskiego ośrodka kultury, gdzie okazało się wszystko zamknięte, więc pochodziłyśmy po parku i udałyśmy się spowrotem do hotelu.
Wieczorem poszłyśmy do kościoła w Bhopalu, gdzie mamę strasznie pogryzły komary. Później wybrałyśmy się do Indian Coffea House, tam panowie w śmiesznych strojach podawali desery i kawę oraz normalne dania indyjskie. Po wyjściu przespacerowałyśmy się jeszcze nowoczesnymi ulicami New Market. Wzdłuż głównej ulicy piętrzyły się jeden po drugim wielkie sklepy zawalone sari i suitami, na placach zebrało się dużo ludzi by kupić lody, a w pobliskiej świątyni odprawiano puję.
