Powrót

26 Luty 2010

Ostatni dzień w Varanasi

Uniwersystet, sklepy ze słynnymi varanarskimi sari

Dziś postanowiłyśmy zwiedzić uniwersytet. Hindu Benares University jest bardzo słynną uczelnią. Kiedy szukałam studiów z historii sztuki indyskiej to właśnie tu znalazłam największą ofertę i najbardziej interesujące perspektywy. Tu też można by uczyć się hindi i tańca indyjskiego.

Pierwszym miejscem, do którego trafiłyśmy była świątynia hinduistyczna na terenie kampusu, która stanowi jego centrum i główną atrakcję turystyczną. Po drugiej stronie, prowadzi aleja drzew mangowych do Głównej siedziby rektoratu. Okazało się, że przybyłyśmy za wcześnie i akurat jest przerwa związana z obchodami holi, i wszystko jest pozamykane. Nam też nie bardzo chciało się czekać, więc jeszcze troche się pokręciłyśmy po kampusie, zajrzałyśmy min. do muzeum i skierowałyśmy się spowrotem ku Ghatom, gdzie chciałyśmy wreszcie kupić słynne varanaskie jedwabne sari.

Dzień wcześniej w hotelu spotkałyśmy pewnego sprzedawcę, który zaprosił nas do swojego sklepu. Po długich poszukiwaniach wkońcu znalałyśmy sklepik, który okazał się małą zawaloną materiałami klitką na piętrze. Niestety nic tam nie znalazłam ciekawego, a pan sprzedawca strasznie sie drożył, więc szybko uciekłyśmy. Na głównej ulicy pełno jest przeróżnych sklepów z sari i innymi ciuchami, tam właśnie kupiłam sobie, nawet niedrogie, złote sari, a w sklepie obok wyjściowy anarkali suit (taki jaki nosiła Anarkali ta z Mughal-e-Azam).

W drodze powrotnej spotkałyśmy pewną gadatliwą dziewczynkę, która wskazała nam fajną restaurację, gdzie wypiłyśmy sobie lassi. Wieczorem poszłyśmy pożegnać się z lekarzem i odebrać uszyte choli do mojego nowego sari.

<< Poprzedni dzień | Następny dzień>>